Aktualności

Po powrocie z obozu koncentracyjnego postawił kapliczkę w Stężycy

Historie Polaków w czasie II wojny światowej wydają się nieprawdopodobne, tragiczne, mimo tylu lat od zakończenia wojny ustalenie losów więźniów obozów koncentracyjnych przywraca pamięć o naszych przodkach. Dzisiaj przedstawiamy historię urodzonego w Strzelcach Wielkich Jana Biniasza, więźnia obozów koncentracyjnych w Dachau i Sachsenhausen.

Jan Biniasz urodził się 10 grudnia 1901 roku w Strzelcach Wielkich w rodzinie wielodzietnej, miał 5 sióstr (Mariannę, Franciszkę, Katarzynę, Annę, Stanisławę) i sześciu braci (Walentego, Józefa, Franciszka, Władysława, Stanisława, Czesława). Był synem Michała i Marianny z domu Puślecka. Z zawodu był rolnikiem. Ożenił się z Franciszką Dworak ze Stężycy i tam z nią zamieszkał pracując w gospodarstwie.

17 maja 1940 roku został zatrzymany przez Niemców i wraz z 40 mieszkańcami Gostynia i okolicy osadzony w Forcie VII w Poznaniu (w okresie okupacji niemieckiej Stężyca nosiła nazwę Steinfeld). Stamtąd został przetransportowany do obozu koncentracyjnego w Dachau. Dzięki współpracy z Małgorzatą Przybyłą z Międzynarodowego Centrum Prześladowań Nazistowskich w Bad Arolsen udało się ustalić jego historię obozową. W KL Dachau nadano mu numer 10 686. Stamtąd 30 sierpnia 1940 roku został przeniesiony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen położonego 30 km na północ od Berlina. Tam przydzielono mu numer 30190. Kiedy przebywał w obozie urodził mu się syn. Było to w listopadzie 1940 roku. Pewnego dnia otrzymał paczkę z domu. Miał to szczęście, że strażnicy obozowi mu ją przekazali, co nie było zbyt częstą praktyką. Kiedy łamał chleb, zapewne dzieląc się ze współwięźniami, w bochenku zauważył ukryte zdjęcie swego nowonarodzonego synka. Jan Biniasz przeżył pobyt w obozie. Po wyzwoleniu KL Sachsenhausen 22 kwietnia 1945 roku przez oddziały 2 Warszawskiej Dywizji Piechoty Wojska Polskiego i Armii Radzieckiej znalazł się w gronie oswobodzonych 3000 więźniów. Należy nadmienić, że na początku 1945 roku w obozie przebywało około 60 000 więźniów i 20 000 w podobozach. W maju 1946 roku powrócił do Polski, przemierzając pieszo drogę z Sachenhausen do Stężycy. Odległość pomiędzy Sachsenhausen a Stężycą wynosi około 350 kilometrów, ale Jan Biniasz pokonał ponad 1000 kilometrów pieszo zanim dotarł do domu, gdyż początkowo podano mu zły kierunek marszu. Jak wspomina rodzina, Jan Biniasz był wysokim mężczyzną, miał 185 cm wzrostu, a kiedy powrócił wycieńczony z obozu do domu ważył około 45-50 kilogramów.

W podzięce za uratowanie zdrowia zawierzył się Matce Boskiej. W 1947 roku w Stężycy przed swoją posesją postawił kapliczkę z figurą Matki Boskiej. U podstawy pomnika widnieje napis Serce Marji miej nas w swej opiece. Z wdzięczności za odebrane łaski. J.B. 1947. (J.B. inicjały od imienia i nazwiska fundatora Jana Biniasza). W 1957 roku zmarła jego żona Franciszka. W 1960 roku ożenił się z Marianną, siostrą swej pierwszej żony. W 1966 roku, w wyniku obrażeń doznanych podczas wypadku w gospodarstwie, zmarł jego syn. Po około roku Jan Biniasz sprzedał gospodarstwo i przeprowadził się do Leszna, zamieszkał u córki. Zmarł w wieku 74 lat w Lesznie i tam spoczywa we wspólnym grobie z pierwszą żoną Franciszką i drugą Marianną, która zmarła w 2010 roku.


Serdecznie dziękujemy za pomoc w opracowaniu historii Jana Biniasza państwu Halinie i Janowi Biniaszom ze Strzelec Wielkich, panu Janowi Naskrętowi z Szelejewa oraz pani Małgorzacie Przybyle z Międzynarodowego Centrum Prześladowań Nazistowskich w Bad Arolsen.

Poniżej na zdjęciach Jan Biniasz, jego dokumenty obozowe oraz zdjęcie kapliczki z figurą Matki Boskiej, która do dziś stoi w Stężycy.

Info: Maciej Gaszek & Mariusz Sobecki (GaSo)

 

Wróć